Lokalizator GPS dla psa - dlaczego z niego korzystam?

Lokalizator notiOne dostaliśmy gratis wraz z zakupionym rowerem dla córki. Taki lokalizator  to bardzo fajny i praktyczny prezent, Jego rynkowa cena to około 100 zł. Jednak czy warto w niego zainwestować? Zdecydowanie, tak. Nasz lokalizator GPS ma jedno, bardzo ważne zastosowanie. Miał być do roweru. Jednak dzieci, nigdzie nie jeżdżą same i możliwość kradzieży roweru jest niemożliwe. Dodatkowo, mamy dom i rowery nie padną łupem złodziei piwnic. Dlatego notiOne został założony naszemu pieskowi. Co prawda, ten również nie biega samodzielnie na spacerach, jednak od jakiegoś czasu wymyka nam się samodzielnie z domu na podwórko. I teoretycznie nie ma szans by uciekł, jednak nigdy nic nie wiadomo. I ryzyko jej utraty jest większe, niż utrata roweru. 


Zdjęcie: https://notione.com/

Lokalizator GPS dla psa notiOne — dlaczego z niego korzystam? 

Plusem lokalizatora notiOne GO  jest wszechstronne zastosowanie. Można go zaczepić do:
  • kluczy
  • telefonu
  • psa lub kota
  • roweru
  • i wszystkiego, co może się zgubić, bądź zostać zgubione.
Lokalizator zapewni bezpieczeństwo osobie starszej!

Bardzo fajną opcją lokalizatora GPS jest darmowa aplikacja. Można ją zainstalować zarówno na urządzeniu z Androidem, jak i iOS. Kolejnym plusem jest to, że śledzić można nie tylko z telefonu, ale również z komputera. Wystarczy zalogować się do swojego panelu. 

Lokalizator można nazwać, tak by wiedzieć, kogo chcemy namierzyć. Cała procedura instalacji i konfiguracji jest banalnie prosta. U nas ustawienie lokalizatora naszego zwierzaka trwało niecałe 2 minuty. Można również podłączyć do aplikacji różne urządzenia jednocześnie. 





Lokalizator dla psa, lub kota — jestem na TAK!

Przeglądając media społecznościowe, każdego dnia widzę posty zatroskanych właścicieli pupili o tym, że uciekły, zaginęły, a nawet zostały porwane. Zaczepienie zwierzakowi takiego lokalizatora może pomóc nam go szybko odnaleźć i zapewnić bezpieczeństwo. Nasze pupile są bardzo mądre, jednak nie zawsze powrót do domu jest możliwy samodzielnie. I dlatego inwestycja w takie urządzenie jak lokalizator notiOne, pomoże nam mu w tym pomóc. I ochronić je w szybkim tępię. A jak wiemy, dla zwierzaka, nienauczonego poruszania się po ulicach miast może być śmiertelnym zagrożeniem. 

Urządzenie jest małe, posiada możliwość dopięcia do obroży. Aplikacja w telefonie daje nam możliwość namierzenia do 10 metrów dokładności. Mamy też możliwość włączenia sygnału dźwiękowego, co pomoże nam odnaleźć zgubę. 




Ja jestem z tego lokalizatora bardzo zadowolona. Co ciekawe aplikacja pokazuje dokładną lokalizację, wraz z numerem domu. To bardzo pomocne w odnajdywaniu. I pomocne. Obecnie taka technologia może być znacznym ułatwieniem w poszukiwaniach. Może też zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, oraz osobom starszym, które wymagają naszej uwagi. A bezpieczeństwo jest bezcenne! 


Tania Książka - dlaczego jest moją ulubioną księgarnią online?

Każdy książkocholik ma swoją ulubioną księgarnię. Zarówno księgarnię stacjonarną, gdzie może się udać i przejrzeć książki na półkach, poczytać opisy. Ale też księgarnie online. Ta druga jest idealna jeśli mieszkamy w małym mieście i księgarni stacjonarnej nie mamy. Tak jest w moim wypadku. Niestety czytelnictwo w Polsce przechodzi kryzys. Kiedyś była u mnie księgarnia, niestety obecnie od wielu lat nie ma ani jednej. Dlatego księgarnia online dla mnie to jedyne wyjście. I mam swoją ulubioną. A jest nią księgarnia TaniaKsiążka.pl dlaczego


Tania Książka — dlaczego jest moją ulubioną księgarnią online?

Po pierwsze, zawsze są w niej nowości wydawnicze. Po drugie ceny książek są dużo niższe niż np. w innych księgarniach online. A po trzecie, jest szansa otrzymania kodu rabatowego na swoje zamówienie. To trzy punkty za które cenie sobie księgarnię TaniaKsiążka.pl. Jednak jest jeszcze coś? Co? Już mowie.

W księgarni TaniaKsiazka.pl zamówienia są realizowane zawsze zgodnie z planem. Zamówienia dochodzą na czas. Pamiętam jak 3 lata temu, kompletowałam zamówienie książek, które były przeznaczone na prezent dla wychowawczyni mojego syna. Ważne było dla mnie to, by przesyłka dotarła na czas. I poinformowałam o tym obsługę, podczas składania zamówienia. Dość, że dostałam kod rabatowy, to zamówienia przyszło szybciej, niż informował mnie o tym system. Nie musiałam się denerwować. 

Taniaksiazka.pl — najwyższa jakość!

Kocham książki, mam fioła na punkcie dbania o nie. Dlatego zależy mi, by zamówienie które do mnie dociera było dobrze zapakowane. Książki były odpowiednio zapakowane. Tak by nie były narażone na uszkodzenia. Księgarnia TaniaKsiążka.pl dba o to w 100%. Jeszcze nigdy, żadna z książek nie dotarła do mnie zniszczona. A to dla mnie bardzo ważne. 




TaniaKsiazka.pl — wyjątkowe promocje na książki!

W tej księgarni ceny książek na co dzień są wyjątkowo atrakcyjne. Jednak każdego dnia, tygodnia, miesiąca są nowe promocje na książki z których można skorzystać. I o ile kupujemy książki okazjonalnie, to nie ma to dla nas większego znaczenia. Jednak każdy nałogowy książkomaniak wie, jak ważne jest to, by móc zaoszczędzić złotówki przy zakupach, po to by móc je wydać na kolejną książkę. A Taniaksiążka.pl spisuje się tu na medal. Ulubioną promocją jest 2 w cenie 1 lub inne tego typu okazje. I każdy, kto książki kupuje nałogowo, przyzna mi racje. Prawda?

Więc podsumowując, kocham księgarnię Tania Książka i zawsze kiedy chce zamówić książki dla siebie, dzieci, męża wiem gdzie takie zamówienie złoże. Bo wiem, że będę zadowolona. Ciekawa jestem z jakiej księgarni online Wy korzystacie, a może lubicie odwiedzić księgarnię stacjonarną i tam wybrać swoje pozycje książkowe? 

Przepis na placki ziemniaczane

Tak naprawdę przepis na placki ziemniaczane, jest banalnie prosty. Jednak w Internecie pod tą frazą miesięcznie jest 135000 wyszukań. To naprawdę bardzo dużo. Ja przepis na placki z ziemniaków, mam znów od mojego Taty, który bardzo często gotował nam obiady. I były bardzo smaczne. Kiedy zamieszkałam z moim mężem, często do niego dzwoniłam o radę jak coś przygotować. A teraz te wszystkie przepisy publikuje tutaj, by poszły w świat. Mam nadzieje, że z nich skorzystacie. I przygotowane potrawy, będą Wam tak smakować jak mnie. 


Placki ziemniaczane, możecie podawać z cukrem, dżemem, a nawet zakwaszana śmietanka. U mnie w domu, kiedy były placki z ziemniaków, obowiązkowo musiała być kartoflanka. A to najpopularniejsza zupa krem. Jednak w tym przepisie ziemniaki to podstawa.

Przepis na placki ziemniaczane

  • 1 kg ziemniaków
  • 2 jajka
  • 1 mała cebula
  • 2 płaskie łyżki mąki pszennej
  • szczypta soli
  • olej do smażenia
  • dodatkowo mały pęczek szczypiorku
Ziemniaki obieramy, myjemy. Ścieramy na tarce. Możemy zetrzeć ja na drobnych oczkach, lub na grubych. Do masy ziemniaczanej startą cebulę. Dodajemy jajko, mąkę, sól. Dokładnie mieszamy. Na patelni rozgrzewamy olej, masę ziemniaczaną nakładamy łyżką na równej wielkości placki. Smażymy po dwóch stronach, na rumiany kolor. 

Placki ziemniaczane możemy oprószyć świeżo posiekanym szczypiorkiem. Do placków ziemniaczanych możemy podać jogurt naturalny, śmietankę zakwaszaną, cukier lub dżem. Placki ziemniaczane są również dodatkiem do gulaszu węgierskiego. 

Najsmaczniejsze są takie prosto z patelni. A ten przepis na placki ziemniaczane jest moim ulubionym i bardzo go Wam polecam!
Smacznego!

Przepis na naleśniki

Naleśniki, to wiele możliwości w kuchni. Rodzajów ich podawania jest bardzo dużo. Tak samo przepisów. Jednak każdy przepis na naleśniki, może być przez nas samodzielnie zmodyfikowany. Również naleśniki można podawać samodzielnie, bądź z różnymi dodatkami jak np. owoce, czekolada, mięso mielone. Naleśniki są też ciekawym pomysłem na śniadanie, obiad, czy kolacje. To danie uniwersalne. Moje dzieci uwielbiają naleśniki cienkie, z przepisu dziadka Romana. Tak mnie mój Tata nauczył ich wykonywać i z takiego przepisu na naleśniki korzystam od lat. 


Mój ulubiony przepis na naleśniki!

Dlaczego? Bo to smak domu rodzinnego. I smak dzieciństwa. Mój tata podawał je z domowym dżemem z jagód, truskawek, czy czarnej porzeczki. Zapiekał je z twarogiem na słodko. Ale również w naleśniki zawijał parówki z serem, podsmażał i polewał keczupem. Ktoś bardzo oporny musiał się temu daniu poddać. Nie byłam to ja. Dlatego ten przepis na naleśniki jest moim ulubiony. I to właśnie nim chce się z Wami na moim blogu podzielić. 

Składniki na naleśniki:

  • 1 pełna szklanka i 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka wody gazowanej
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki oleju roślinnego
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
Do miski wsypać przesianą mąkę, dodać proszek do pieczenia i cukier waniliowy. Wlać mleko i wodę gazowaną. Wszystko wymieszać aż do gładkiej masy. Dodać olej i wymieszać aż do rozprowadzenia oczek w cieście. Na teflonowej patelni dodać 2 krople oleju, nagrzać ją do odpowiedniej temperatury. Wlewać 1 wazówkę ciasta i rozprowadzić po patelni na całej jej szerokości. Tak by naleśnik był wystarczająco cienki. Obsmażyć z jednej i drugiej strony.

Ten przepis na naleśniki daje możliwość podawania ich z różnymi dodatkami. Jak owoce, warzywa, mięso mielone, czekolada, czy twaróg. Wszystko to zależy od Waszego pomysłu. Są idealne na śniadanie, obiad, podwieczorek, a nawet kolacje!

Smacznego!

Szczepienie przeciw Covid 19 - dlaczego zdecydowałam się zaszczepić?

Od początku stycznia w naszym kraju, są wykonywane szczepienie przeciwko Covid 19. Początkowo byłam co do tego sceptyczna. Wydawało mi się, że jednak nie zaczepię się. Strach powodowała niewiedza na temat szczepienia. Dodatkowo czas w jakim osoby powyżej 30 roku życia miały mieć swoją kolejkę do szczepienia, wydawał się odległy. Jednak czym bliżej do tego, bym mogła się zaszczepić tym była bardziej pewna. Czytałam naukowe badania z pewnych źródeł. Oczywiście obawa była. Jednak, dlaczego zdecydowałam się zaszczepić? 


Szczepienie przeciw Covid 19 - dlaczego się zdecydowałam zaszczepić?

Jest wielu przeciwników szczepienia. Nie tylko tego, ale takich szczepionek, które już znamy. Rodzice nie szczepią dzieci, co powoduje, że choroby takie jak Odra wraca. I staje się jeszcze bardziej niebezpieczna. Szczepienia były, są i będą. Jednak nie ma skutecznego sposbu na walkę z wirusami. I należy pamiętać, że też i ta szczepionka nie sprawi, że Covid minie. Wszystko na to wskazuje, że będzie z nami na zawsze. Jednak zaszczepienie się sprawi, że nie będziemy mieć jego ciężkich objawów. I to spowodowało, że 7 maja 2021 postanowiłam się zaszczepić szczepionką AstraZeneca. Świadoma i pełna obaw. Po około 8 godzinach mój organizm na nią zareagował. Wystąpiły drgawki i bóle mięśni oraz lekka gorączka. Przez drugi kolejny dzień leżałam w łóżku. A po równo 24 godzinach od podania - wszystko minęło. Byłam pewna, że tak właśnie będzie. Byłam spokojna. Wiedziałam, że to znaczy, że szczepionka zmotywowała mój organizm do walki i wytworzenia przeciwciał, gotowych na spotkanie z wirusem. Jako dzieci, kiedy nasi rodzice nasz szczepili nie pamiętamy jak się po tym czuliśmy. A przecież mówi się, że dziecko może być marudne. I ta szczepionka różni się od tamtych tym, że po jej podaniu jesteśmy świadomi reakcji obronnej organizmu. 




Szczepienia ratują nam życie!

Tak, i nikt mi nie powie, że nie. Szanuje ludzi, którzy dziś odmawiają szczepienia przeciwko Covid. Ale nie zgadam się z ich teoriami. Nie rozumiem, dlaczego skoro nie chcą zaszczepić się teraz. To bardzo chętnie szczepią się kiedy chcą wyjechać na wakacje do egzotycznych krajów. Czy ta szczepionka różni się od tamtych? Niczym! I nikt z nas się nie obawia powikłań po ich przyjęciu. 

Zaszczepiłam się dla własnego bezpieczeństwa! Bo chce żyć! Mam jeszcze trochę rzeczy do zrobienia w tym życiu. Zdaje sobie sprawę, że zaszczepienie się nie uchroni mnie przed zachorowaniem. Jednak wieże, że dzięki szczepieniu nie będę walczyła o oddech. Nie będę musiała leżeć samotnie w szpitalu. Moje dzieci nie będą się martwić o moje życie. Dodatkowo jeśli się zarażę, to mój organizm osłabi wirusa i przekazują go innej osobie, będzie on dla niej mniej groźny! Dzięki temu być może uratuję innych! I jestem z tego powodu DUMNA! I z niecierpliwością czekam na podanie 2 dawki! 

Czy zaszczepię moje dzieci? TAK!

W chwili obecnej tylko moja córka może przyjąć szczepionkę na Covid 19. I ona wyraziła zgodę na zaszczepienie. Była obecna kiedy ja i mój mąż ją przyjmowaliśmy. Podjęła decyzje świadomie. Chce również zapewnić sobie, nam i innym bezpieczeństwo. Chce żyć normalnie. Szczególnie, że od września znów wróci do szkoły! Chce nie być niebezpieczeństwem dla swoich kolegów, koleżanek i nauczycieli. Dlatego TAK, zaszczepię moje dzieci! Bo tego właśnie chcą!

Przepis na ogórki kiszone w słoikach na zimę

Ogórek to król w ogrodzie. Jednak kiedy zaczyna się okres zbiorów, to tak zwany sezon ogórkowy. I nie może się obyć bez ogórka w sałatce, na kanapce, chłodnika z ogórka, czy ogórka małosolnego. Ja co prawda nie mam własnego ogródka, gdzie mogę wczesną wiosną je posiać. By w lipcu i sierpniu je zbierać. Ale co roku udaje się na bazarek by kupić kilka kilogramów. I zrobić ogórki kiszone. A te słoiki które się nie zamkną - są ogórkami małosolnymi. Z chęcią podzielę się z Wami przepisem na ogórki kiszone w słoikach na zimę - o ile do niej dotrwają. Bo u mnie ciężko.


Musicie pamiętać, że przed kiszeniem ogórków, należy je schłodzić! A słoiki bardzo dobrze umyć, nawet wyparzyć. Tak mówiła moja mama. To zapewne uchroni was przed ich zepsuciem. W końcu mają się ukisić, a nie spleśnieć. 

Przepis na ogórki kiszone - w słoikach na zimę

Składniki:
  • ogórki gruntowe (ilość zależy od Was - ja preferuje jak najwięcej) - zje się
  • sól kamienna (1 łyżka stołowa, na 1 litr gorącej wody)
  • zakwitnięty koper
  • czosnek
  • chrzan
  • liść porzeczki lub wiśni
Ogórki dokładnie umyć, wsadzić ciasno jak się da do słoików. Włożyć kawałek chrzani, ząbek czosnku, po dwa liście porzeczki i wiśni. Do każdego słoika dodać jedna stołową łyżkę soli kamiennej. 
Każdy słoik zalać zagotowaną (gorącą) wodą, tak by zakryć w całości ogórki. Zakręcić mocno słoiki nakrętkami. I na nich postawić słoiki. Dzięki temu na się zamkną.

Po około 3 dniach możemy słoik otworzyć i będziemy mieć ogórki małosolne. Jeśli zostawimy je dłużej - będą kiszone!

Smacznego!


Przepis na pieczone ziemniaki z ziołami

Pieczony ziemniak to idealny dodatek do różnego rodzaju dań. Jednak może też być samodzielną przekąską podawaną z sosami. Jest też świetną alternatywą dla frytek, jeśli te nam się już przejadły - o ile to w ogóle możliwe. Przepis na pieczone ziemniaki jest banalnie prosty. Oczywiście taki z piekarnika, nigdy nie będzie smakował tak samo jak ogniska. Jednak na pewno będzie świetną alternatywą. 


Pieczonego ziemniaka można podawać zarówno zimą, jak i wiosną czy latem. Jednak pieczony ziemniak młody, to dopiero rarytas. Moje dzieciaki go uwielbiają. Piekę je w piekarniku z ziołami. Idealnie pasują do jajka sadzonego, czy mięsa. 

Przepis na pieczonego ziemniaka z ziołami

Składniki:
  • ziemniaki (ilość w zależności od potrzeb - czym więcej tym lepiej)
  • zioła (oregano, mielona czerwona papryka słodka, bazylia, tymianek, sól)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
Przygotowanie:

Ziemniaki obieramy i kroimy na większe kawałki. Małe, młode ziemniaki można zostawić w całości. Myjemy i wkładamy do garnka z osoloną wodą. Gotujemy do czasu rozpoczęcia wrzenia. Odcedzamy z wody. Polecamy oliwą z oliwek i dodajemy wszystkie zioła i sól. Na oko, z wyczuciem. Z solą ostrożnie. Z ziołami - czym więcej tym będą bardziej aromatyczne. 
Ziemniaki rozkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, lub folią aluminiową. Równomiernie, by nie leżały na sobie. Wkładamy do nagrzanego do 230 stopni piekarnika. Pieczemy do czasu aż będą miękkie, zarumienione i lekko chrupiące. 

Można podawać z wybranymi sosami, pasującymi do ziemniaków. 

Smacznego!

Przepis na makaron z truskawkami

Sezon na truskawki, to ten który wyczekuję wytrwale od lipca do maja następnego roku. Mam tak już od dzieciństwa. Pamiętam kiedy za kilogram truskawek moim rodzice płacili około 1 zł i tata kupował dużo tego owocu. W wielkich miskach razem z siostrą trzeba było usuwać ogonki. I co druga lądowała  w buzi. A tata zawsze nas przyłapywał kiedy wyjadałyśmy. Ale udawałyśmy, że wcale nie. Niestety te czasy już minęły. Obecnie truskawka w sezonie nie należy do tanich i wyczekiwanie niższej ceny może skończyć się niezjedzeniem owocu wcale. Dlatego choć raz musimy je zjeść. Tym razem nie jako deser, a obiad. Korzystają z przepisu Grzesia z MniamMniam.com :)


Przepis makaron z truskawkami.

To bardzo łatwe danie. Szybkie i co najważniejsze bardzo smaczne. Moje dzieci pochłonęły dziś obiad w prędkości światła. Co jako mamę bardzo cieszy. Było też bardzo ciepło na dworze, dlatego taki obiad idealnie się sprawdził. Jeszcze sezon w pełni, wiec możecie je wypróbować. Do czego was zachęcam, bo danie jest wyjątkowo smaczne.

Składniki:

  • ok. 1 kg truskawek
  • 1 opakowanie makaronu kokardki
  • 300 ml słodkiej śmietanki 18%
  • 1,5 łyżki cukru
  • 1 łyżka pasty waniliowej 
Odłożyć 10 dużych truskawek i pokroić na plasterki. Pozostałe truskawki zmiksować z cukrem, śmietanką i pastą waniliową. Makaron ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Po odcedzeniu makaron przełożyć na talerz i polać sosem truskawkowym. Udekorować kawałkami truskawek. I gotowe. Cudownie łatwe, jednak obłędnie pyszne letnie danie na pewno zachwyci wasze pociechy i was. 

Smacznego! 

Król Midas Magdalena Szweda - recenzja

Jestem właśnie po przeczytaniu książki Król Midas, autorstwa Magdaleny Szwedy. To debiut pisarski. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Niezwykłe. I to jemu dziękuje za możliwość jej przeczytania. To kolejna książka z cyklu miłości mafijnej. Jeśli lubicie takie klimaty, to jestem pewna, że świetnie się przy niej będziecie bawić. Bo emocje są i to spore. 



Po przeczytaniu książki nie łatwo było zebrać się do napisania recenzji. Bo była bardzo emocjonalna i nietypowa dla romansów jakie czytałam do tej pory.

Król Midas Magdalena Szweda - recenzja

Główny bohater - Leonardo Binenti - król Midas. Urodził się i wychowywał w biednej rodzine. Po opuszczeniu domu rodzinnego rozpoczął budowanie swojego imperium. Obecnie jest szefem maffi. Wzbudza strach i respekt.

Ona - Emily Carter to dziewczyna która tkwi w toksycznym związku. Jest w nim poniżana i tłamszona. Jej partner ją gwałci. Również wychowała się w biednej rodziny. Ojciec ich porzucił i pozostawił po sobie jedyne długi. Które musiał spłacać jej brat.

Tych dwoje spotyka się  w więzieniu. Gdzie Król Midas odbywa swój wyrok a ona odwiedza brata. 
I w tym momencie nic więcej napisać nie mogę. Bo nie będę zdradzać Wam reszty książki. Którą zdecydowanie musicie przeczytać. Jest pełna emocji. Od książki nie można się oderwać więc zarezerwujcie sobie noc. Naprawdę! Jeśli mam oceniać ten debiut to jest on na pewno udany. Można już myśleć by autorka pisała dalej. Mam nadzieje, że tak właśnie będzie. 

Jak na debiut trzeba przyznać, że powieść jest spójna i logiczna! 
Zachęcam was do jej przeczytania! Na pewno się nie zawiedziecie!




Przepis na Spaghetti Bolognese - po domowemu

 Jak wiecie, staram się gotować zdrowo. Szczególnie, jeśli chodzi o obiady. Bardzo ważne jest dla mnie to, by cały posiłek był przygotowany samodzielnie. Oczywiście wiadomo, że łatwiej w przypadku przepisu na Spaghetti Bolognese, sięgnąć po sos w słoiku. Który już jest przyprawiony. Można go odgrzać, bądź wrzucić do podsmażonego mięsa. Ugotować makaron i gotowe. Jednak czy taki sos na pewno jest dobrym pomysłem? Na pewno lepszy od sosu z proszku - jednak nie do końca go polecam. A przecież przygotowanie Spaghetti Bolognese od początku do końca samodzielnie, jest dziecinne proste. Zdradzę Wam zatem mój przepis. 


Składniki:

  1. 1 paczka makaronu spaghetti
  2. 500 g mięsa mielonego z łopatki wieprzowej najwyższej jakości
  3. 2 puszki krojonych pomidorów w puszcze (w sezonie można skorzystać ze świeżych obranych ze skórki)
  4. 1 mała cebula
  5. Sól, pieprz, bazylia, cukier
  6. 3 łyżki oliwy z oliwek

Przygotowanie:

Na rozgrzaną patelnie dodaj 3 łyżki oliwy z oliwek.  I zeszklij na niej posiekana drobno cebulkę. Dodaj zmielone mięso z łopatki wieprzowej. Dopraw odrobiną soli i czarnego pieprzy. Kiedy mięso zrobi się szare, dodaj pomidory z puszki. Podsmażaj, mieszając do czasu kiedy sos stanie się wystarczająco gęsty. Dopraw do smaku solą, pieprzem, cukrem i bazylią.

Ugotuj makaron według instrukcji na opakowaniu. 

Makaron polej przygotowanym sosem i posyp świeżo startym serem. I gotowe!

Jest zdrowo, smacznie i łatwo! A moje dzieci uwielbiają makaron podany w ten sposób właśnie.

Przepis na orientalny Rosół z kurczaka

Rosół to zupa znana w każdym domu. Również u mnie jest często. Moje dzieci lubią go na słodka. Często dodaje bardzo dużo marchewki i warzyw. Jednak staram się ograniczać jedzenie mięsa. Jeśli na mięso się decydujemy, to raczej jest to właśnie kurczak. U mnie w domu nie jada się tłustych zup. Więc najczęściej wybieram pierś z kurczaka. Głównie dlatego, że z gotowanego mięsa mogę zrobić np. pierogi. Ostatnio jednak miałam możliwość korzystania z cateringu NIEZŁA ZUPA MONIKI HONORY. I w jednym z zestawie miałam zupę o nazwie PRZYBYSZ ZE WSCHODU. Która bardzo, ale to bardzo mi smakowała. Postanowiłam więc znaleźć sposób by taki rosół ugotować — udało się. Mam dla Was wiec przepis. 


Przepis na orientalny rosół z kurczaka

Mój tata zawsze mówił, że rosół musi gotować się na małym ogniu. Powoli, i tak właśnie go gotuję. Najlepiej wstawić go rano, niech pyrka z 5 godzin. Ważne też, by nie pozwolić do zagotowania, bo będzie mętny. A jeśli jest klarowny, to smakować będzie jeszcze bardziej.

Składniki:

  • 1 kg fileta z piersi kurczaka
  • 10 marchewek
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1 seler
  • 1 por
  • 1 cebula w łupince
  • woda
  • przyprawy: sól, cukier, carry, kurkuma, ostra papryka w proszku
Mięso zalewamy wodą. Ilość zależy od tego ile rosołu gotujemy. Ja zawsze gotuję na dwa dni, więc potrzeba mi nawet z 5 litrów. Wstawiamy na mały ogień. Zbieramy pianę, która nam się pojawi podczas gotowania. Dodajemy warzywa. I niech pytka długo! Dodajemy przyprawy. Ja dodaje na oko, smakuje i dodaje tyle aż rosół będzie mi smakował. I gotowe! 

Zupę można podawać z makaronem, lub lanymi kluskami. Fajnie smakuje też z makaronem ryżowym. Jednak to kwestia tego jak go lubimy. Taki rosół będzie idealną alternatywą do naszego rosołu na niedzielny obiad. 

Smacznego! Jeśli zdecydujecie się na ugotowanie zupy z tego przepisu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się opinią. 


Kosmoliski Marek Marcinowski - recenzja

Kosmos od zawsze fascynuje każdego z nas. Bez względu, czy jesteśmy dziećmi. Czy już jesteśmy dorośli. Wiele informacji na temat kosmosu i planet, uczymy się w szkole. Jednak każdy z nas chciałby kosmos zobaczyć na własne oczy. Czy to możliwe? Tak! Dzięki książce Marka Marcinowskiego "Kosmoliski". Wraz z Sarą i Krzysiem, polecimy w kosmos. A to wszystko za sprawą dwóch kosmicznych lisków — niebieskiego i różowego.



Kosmoliski Marek Marcinowski — recenzja


To nie zwykła książka dla dzieci. To magiczna historia rodzeństwa Sary i Krzysia. Których fascynuje kosmos. Pewnego wieczoru, po tym jak przez teleskop oglądali wraz z rodzicami planety. Odwiedziły ich Kosmoliski. Które obserwując ich z góry, postanowiły pokazać im każdą planetę z bliska. Zabrały dzieci w przestrzeń kosmiczną. Dzięki Kosmoliskom dzieci przeżyły przygodę życia. Taką w którą nawet rodzice i nie uwierzą. 

Piżamka jest? Gotowi do snu? Super! Kosmoliski zakręcą srebrnymi ogonami, aż posypie się gwiezdny pył, a wtedy zabiorą Was w kosmos na nieziemską przygodę.Kosmoliski zabierają Sarę i Krzysia w podróż po Układzie Słonecznym. Dołączysz do nich?

Jeśli chcecie się dowiedzieć:
  •  Jaka planeta jest największa?
  •  Co jest naturalnym satelitą Ziemi?
  • W jaką grę grano na księżycu?
  • Dlaczego Jowisz jest nazywany gazowym olbrzymem?


Koniecznie musicie przeczytać Kosmoliski. Będzie to książka, idealna na wieczór. Której historia jest pełna magii. Jednak nie ma w niej krzty pisarskiej wyobraźni. No może dwóch magicznych lisków, które są nauczycielami o kosmosie. 

Jak wiecie, książki dla dzieci muszą być mądre. Ta książka Marka Marcinowskiego, taka właśnie jest. Daje dzieciom wiedzę, która jest ważna. A przy tym daruje magiczną historię, która może zaciekawić tematem kosmosu i sprawić, że dzieci same zaczną zgłębiać wiedzę o planetach. A przecież nam rodzicom na tym właśnie zależy. 

Książka jest w twardej oprawie. Z pięknymi ilustracjami. Przy każdej planecie jest jej wizerunek. Na końcu jest cały układ słoneczny. Oraz kosmo quiz, z pytaniami, które utrwalą zdobytą wiedzę. Książka jest idealna na prezent dla dzieci zarówno do czytania przez rodziców, jak i samodzielnego czytania. A dodatkowo pełna jest wiedzy, która tak bardzo ważna w naszym życiu.


instagram